Baner fototerapia

Kupony

Newsletter

Zapisz się na Darmowy Newsletter i zdobądź Poradnik Łuszczycowy.

Okładka Poradnika Łuszczycowego




Historia Anny

Pamiętam był rok 2008. Byłam na ciekawej imprezie, starannie ubrana i pięknie uczesana. Przed samą imprezą dużo biegałam, więc spociłam się i umyte wcześniej włosy zrobiły się przyklapnięte. Nie było jednak czasu by umyć i ułożyć włosy, więc zastosowałam wcześniej znany sposób „na mąkę”. Posypałam mąką ziemniaczaną głowę i starannie wyszczotkowałam.

Na spotkaniu poczułam swędzenie skóry głowy. Skrycie podrapałam się lecz po chwili musiałam drapać ponownie. Wyszłam zdenerwowana, gdyż wyczułam jakieś krostki pod palcami. Krostki te nerwowo zdrapałam lecz swędzenie nie ustępowało. Po powrocie do domu, choć już późno, umyłam głowę, zakręciłam włosy i na plastikowych wałkach dospałam do rana.

Jak zwykle rano, wyszczotkowałam nerwowo włosy i zajęłam się pracą. Coraz częściej skóra swędziła a ja poprosiłam koleżankę o to, by spojrzała, co tak swędzi? Zobacz, mówię do Krystyny bo „chyba przedobrzyłam z tą mąką i coś się tam porobiło”. Co Ty masz w tej głowie?! – wystraszyła się Krystyna. To jakieś strupy! Ja jeszcze tego nie widziałam! Sama bardzo się przeraziłam i zaczęłyśmy wyszukiwać w naszej pamięci sposobu na pozbycie się problemu.

Ponieważ jestem z reguły niespokojną duszą, a Krystyna ma duże doświadczenie życiowe, znalazła mi pierwszą praktyczna pomoc. Wiesz, mówi „…mam taki kaktus, który pomaga na wszystko, jeżeli ci nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi”. Natarła mi więc miejsca zarażone łykiem kaktusa i podarowała do domu więcej listków, by powtórzyć zabieg.

Niestety, minął tydzień, drugi i trzeci a kaktus nie pomagał. Zaczęłam szukać innych środków by usunąć łupież. W mojej świadomości pozostawało bowiem, że to łupież. Na półce w łazience stawiałam coraz nowe buteleczki szamponów, odżywek, innych mikstur. W końcu postanowiłam iść do dermatologa, ale z czym, z łupieżem? Tak, łupież może być również przyczyną choroby skóry! – powiedziała znana farmaceutka, gdy zapytałam w aptece o jakieś radykalne środki. Na wizytę u dermatologa czekałam miesiąc czasu.

„Co to takiego?” – Zapytała pani dermatolog i w milczeniu przepisała mi jakieś środki płynne i maść. Wykupiłam leki lecz bardzo oburzyłam się, że na łupież lekarka dała mi śmierdzącą maść! Odstawiłam maść i metodą wzajemnej wymiany doświadczeń zaczęłam szukać lekarstwa domowego! Wciąż nie docierało do mnie, że może to być łuszczyca! Przecież nikt w mojej rodzinie nie znał jakiejś łuszczycy!

„Posmaruj miodem” – doradziła mi dalej Krystyna. Miód pomaga na wszystko to i na ten łupież pomoże!… Ile kłopotu narobiłam sobie z tym miodem, można sobie wyobrazić, ale nic nie pomogło. Ja szukałam takiego środka, który pomógłby po kilku smarowaniach. Gdy po kolejnym myciu drogim szamponem przeciwłupieżowym pojawiały się strupy z łusek wpadłam w panikę.

Znów do lekarza czekałam sześć tygodni. Trafiłam jednak do nowej pani dermatolog. Opowiedziałam jej swoje problemy a ona stwierdziła, iż w karcie napisane jest łuszczyca. Przypomniałam sobie wówczas, jak usilnie tłumiłam wiadomość o łuszczycy podczas pierwszej wizyty i wmówiłam sobie, ze to łupież. Dopiero nowa pani doktor spokojnie wytłumaczyła mi, że jest to choroba przewlekła, nieuleczalna i będzie wciąż powracać, ale wiele tysięcy ludzi żyje z tą chorobą i normalnie funkcjonuje. Wciąż jednak pozostawały luki w wiedzy.

Wróciłam do domu z płaczem i natychmiast siadłam do komputera szukać pomocy i wsparcia. Nie wiedziałam na czym polega ta przewlekłość, skąd się to świństwo wzięło, jak z tym sobie radzić. Przyjmowałam leki przepisane przez dermatologa, ale pomagało to na krótko. Wkrótce też do codziennego planu dnia wpisałam sobie smarowanie głowy i do dziś czynię to regularnie. Wstyd mi jednak przed ludźmi, że skóra głowy jest czerwona i często widać przylgnięte srebrzyste łuski. Oprócz kilku osób, nie chwalę się tym, że mam łuszczycę. Znajome moje zauważyły jednak, że włosy są słabe, często przetłuszczone (ze względu na maści) lub przesuszone. Myślę sobie wówczas… „to przez waszą zazdrość zostałam pokarana takim paskudztwem i będę go znosić już zawsze”. Jest to przykre ale…

Dalej szukam radykalnego środka i tak wypróbowałam już ich wiele. Trafiłam do lekarza medycyny tybetańskiej i tam dostałam maść „999” oraz zioła oczyszczające organizm. Maść pomagała na kilka dni a jedno z ziół (nie znam nazwy) bardzo skutecznie usuwa rumień skóry. Niestety, te właśnie zioła musiałam odstawić ze względu na ból wątroby. Gdy chcę mieć czystą głowę stosuje je, ale w zmniejszonej dawce i zmniejszonej częstotliwości.

Obecnie zakres skóry głowy objęty zmianami jest już mniejszy aniżeli pierwotnie. Najwięcej i najbardziej uporczywie trzyma się nad uszami i na skroniach. Osobą, którą będę chwalić zawsze jest Paweł Landzberg. Bezinteresownie i życzliwie pomógł mi w tym nieszczęściu. Napisał do mnie ofiarując swoją wiedzę i doświadczenie i przez ok. miesiąc regularnie przysyłał opracowania na szeroki zakres problemów związanych z łuszczycą. To od niego dowiedziałam się, że są jakieś sterydy i ciągłe ich stosowanie prowadzi do zamkniętego kręgu dolegliwości. Od tego właśnie czasu zaczęłam dyskutować z lekarzem i domagać się leków siarkowych, ziołowych itp. Od chwili pomocy Pawła nie panikuje już, nie rozpaczam i nie pytam dlaczego właśnie ja? On mi powiedział, że z tym trzeba żyć!

Z wielką jednak nadzieją oczekuję, że kiedyś znajdzie się taki lek, który podobnie jak inne leki wyleczy brzydką chorobę cywilizacyjną.

Anna, zmaga się z łuszczycą od 3 lat